Blog o moim doświadczeniu i jego braku . O poradach dla przyszłych jak i będących już innych młodych mam ;) O moim życiu osobistym, rodzinnym. O moich motywacjach w dążeniu do celów i wszystkim co mnie otacza. O produktach - jakich używam, o zabawkach - jakie kupuję, o szkole, o filmach, muzyce, po prostu All inclusive :)
piątek, 13 marca 2015
Witam po długiej przerwie. ;)
Witam wszystkich. Wiem, wiem, długo nic tu nie pisałam bo aż prawie 8 miesięcy, ale zaczynając swój blog zaczynałam także walkę z samą sobą, która mnie pochłonęła . Oprócz syna i męża, to ona była od dłuższego czasu na piedestale.
Mogę jednak pochwalić się wam, iż ją wygrałam. Właśnie tak.
Ale może od początku. Będąc w podstawówce zaczęły się moje problemy z nadwagą. W gimnazjum nie byłam za bardzo lubiana. Miałam zaledwie 2 prawdziwe przyjaciółki, ( w tym momencie chciałabym pozdrowić Zuzankę Stalenczyk i Darię Gontar ), które były niczym anioły, nigdy nie patrzyły na mnie jako na "grubiutką" heh. Są moimi przyjaciółkami i mimo dróg, które powybierałyśmy zawsze będą mi bliskie. Kończąc gimnazjum przy wzroście 163 cm ważyłam 90 kg. Na wakacjach tego roku poznałam przewspaniałego chłopaka ( tutaj też zwracając się do mojej siostry ciotecznej Angeliki - chciałabym ci bardzo podziękować, że mnie wtedy namówiłaś ). Zakochałam się i o dziwo z wzajemnością. W tamtej chwili myślałam, że to nie możliwe. Byłam mała, grubiutka i łatwiej mnie było przeskoczyć niż obejść - taka prawda.
Związek rozwijał się. Zaczęłam naukę w liceum, poznałam nowe koleżanki i tak jakoś minęły 3 lata ( razem ), gdy w lipcu 2012 r. dzień po moich 18 urodzinach dowiedzieliśmy, że jestem w ciąży ( nie było to oczywiście nie pokalane poczęcie haha ) . Historia z momentem, gdy się o tym dowiedzieliśmy także jest bardzo ciekawa i zabawna, ale o tym innym razem :)
Patrząc wtedy na test, ziemia uginała mi się pod stopami a do oczu napływały łzy. We wrześniu zaczynałam ostatnią, maturalną klasę liceum. Zastanawiałam się : co teraz ? Po poinformowaniu rodziców, usłyszeliśmy : Trzeba szykować wesele . Jeszcze w listopadzie br. wzięliśmy ślub. W kwietniu roku 2013 przez cc urodziłam syna - Fabian, 3760 kg i 59 cm. Byliśmy prze szczęśliwi. I tutaj apel do takich młodych mam jak ja. Pamiętajcie, dziecko nie zaprzepaszcza naszych marzeń, wręcz przeciwnie, motywuje do spełniania ich. Ja po urodzeniu dzidziusia, skończyłam liceum ze średnią 4,71, zdałam matury podstawowe i dodatkową i po odstępie roku poszłam na studia. Aktualnie zaczęłam 2 semestr pierwszego roku Ekonomii.
Koniec, bo znów zeszłam z tematu ;) A więc . Po urodzeniu synka waga pokazywała 107 kg . I tak utrzymywała się przez ponad rok. Aż do lipca ubiegłego roku mi to nie przeszkadzało. Wtedy pojechaliśmy na mazury na wakacje i oglądając wszystkie kobiety do okoła stwierdziłam że wyglądam jak potwór . Zaczęłam się zastanawiać co ja ze sobą zrobiła, jak do tego dopuściłam. Postanowiłam, iż dla własnego zdrowia i samopoczucia muszę coś z tym zrobić. Kolejnym powodem była moja podświadomość krzycząca w mojej głowie " Kobieto, zrób coś z sobą bo zostaniesz sama. Masz przystojnego męża, którego nie jedna panna by chciała wziąć w obroty. " Coś zaczęło mnie w środku ściskać.
Po powrocie do domu, zaczęłam ekstremalną redukcję swojego stylu życia . Nie piłam nic oprócz wody, kawy i herbaty. Żadnych słodyczy ! Nic smażonego, nic tłustego. Samo zdrowie : warzywka, owoce, potrawy gotowane na parze, ryże, kaszy :) % razy w tygodniu ćwiczenia po 30-45 minut. I tak po 9 miesiącach spadło mi 43 kg . Aktualna waga 64 kg :)
Dla poglądu wstawiam zdjęcie . Piszcie mi co byście chcieli usłyszeć. O czym mam napisać ;) Z chęcią nadrobię stracony ( w pożyteczny sposób ) czas.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

WOW! Wielkie gratulacje! Podziwiam Twoją przemianę i naprawdę jestem pod wrażeniem, bo wiem z własnego doświadczenia, jak trudno jest walczyć ze sobą o siebie :)) ja zgubiłam TYLKO 15kg, a 43 to jakieś szaleństwo! Pozdrawiam, koleżanka z podstawówki :D
OdpowiedzUsuń